Kurs motywacyjny nie taki straszny

Któż z nas nie ma problemu z tak zwanym „ogarnięciem się”? Jak sobie z tym poradzić – poza tym, że trzeba wreszcie wziąć się w garść? Zazwyczaj odpowiedź i rozwiązanie leżą w nas samych. Dlatego do wszelkiego rodzaju zewnętrznych motywatorów miałam stosunek ambiwalentny. Z jednej strony doceniam i stosuję różnego rodzaju narzędzia czy sztuczki. Z drugiej – budziły moją wątpliwość wszelkie nieco dalej idące zjawiska, takie jak „rozwój osobisty” czy „coaching”, w których, jak sądziłam, ktoś miałby mi mówić, jak powinnam żyć. Miałam jednak możliwość przetestować kurs, który udowodnił, że niekoniecznie musi chodzić o dawanie arbitralnych rozwiązań – ale o stawianie właściwych pytań.

w 7 dni do celow kurs motywacyjny ewelina mierzwińska

Blog Eweliny Mierzwińskiej podczytuję od jakiegoś czasu. Nie jestem osobą, którą można zmotywować czy zachęcić do działania samymi słowami – dużo lepiej mi się działa, kiedy mam jakieś konkretne wyzwania przed sobą. Dlatego zainteresowała mnie koncepcja kursu, który miał się zawierać także konkretne zadania do zrobienia. Stwierdziłam, acz bez przekonania, że to dobra okazja, aby dowiedzieć się, jak to może wyglądać. Nie miałam zatem jakichś szczególnych oczekiwań, była to raczej ciekawość. Innymi słowy: nie spodziewając się zbyt wiele (bo i nie wiedziałam, czego się spodziewać można), nie ryzykowałam rozczarowaniem, a mogła za to coś zyskać.

I tak też się stało! Otrzymywane drogą mailową materiały, czyli karty z zadaniami i filmiki z komentarzem, nie były może szczególnie odkrywcze, ale za to szalenie porządkujące. W zmaganiu się z problemami czy chaosem nie zawsze chodzi o spektakularne przełomy czy widowiskowe rozwiązania – ale, jak już wspomniałam wcześniej, o zadanie właściwych pytań. Właściwych, czyli niekoniecznie skomplikowanych czy nowatorskich. W istocie, kwestie poruszane w kolejnych dniach były dość oczywiste – a jednak ujęte w taki sposób, który wymuszał świeże spojrzenie, zastanowienie się, uporządkowanie własnych przemyśleń. Owo porządkowanie jest chyba najważniejsze: często jest tak, że wiemy aż za dużo, mamy zbyt wiele pomysłów, gubimy się w natłoku własnych refleksji. Zewnętrzne narzędzie pozwala zaprowadzić porządek w takim chaosie i pomaga ustalić, o co nam właściwie chodzi. A to już pierwszy krok do sukcesu.

wombat torbacz wombat chaos w kupkach

Najciekawsze moim zdaniem było zadanie, które wymagać miało doprecyzowania swoich wartości, to znaczy rzeczy, które nami kierują, są najważniejsze i stanowią motyw działania. Niby to wiemy, niby to banalne, a jednak zrobienie spójnej listy, podążenie tropem wszystkich skojarzeń, wciągnęło mnie na dłuższy czas. Pewne kwestie się powtarzały, niektóre były jasne od samego początku, inne dopiero musiały się ujawnić. Ustalenie takiej mapy swoich motywacji pozwalaj trzeźwiej i sensowniej zmierzyć się z rzeczami, które faktycznie są do zrobienia – wiadomo już, co trzeba zawsze wziąć pod uwagę. Poniżej prezentuję chmurę niektórych pojęć ważnych dla mnie (wykonaną w aplikacji Tagxedo, niestety po części nie obsługuje polskich liter). Trochę to takie „mydło i powidło”, niektóre kwestia są z różnych bajek, wszystkie jednak znaczą dla mnie coś istotnego. Takie ustalenie własnego kompasu jest chyba największą moją korzyścią z kursu.

wartosci kurs tagxedo

Cieszę się, że mogłam spróbować czegoś nowego (łączy się to wszak z ważną dla mnie ciekawością!), dowiedzieć się więcej zarówno o procesie „motywowania”, jak i o sobie samej. Nie jest to narzędzie rozwiązujące wszystkie problemy, raczej kilka trafnych sugestii z boku, które pozwalają uporządkować pewne kwestie. To wiele i niewiele – na pewno wystarczająco, by ruszyć z miejsca.


Ewelina ruszyła z nową odsłoną swojego kursu! Tym razem jest to rozszerzona i ulepszona wersja – w 7 dni do celów które (tym razem) zrealizujesz. Polecam wszystkim, którzy potrzebują motywacji, wskazówek do ogarnięcia albo chcą po prostu sprawdzić, na czym to wszystko może polegać – tak jak ja. A jeśli ktoś skorzysta z powyższego linku afiliacyjnego – będzie mi tym bardziej milo 🙂

You may also like

  • Hehe.. widzę, że miałyśmy podobne podejście na starcie 😀 I dla mnie również najważniejszą lekcją z kursu były właśnie jasno określone wartości, którymi kieruję się w życiu 🙂 Mimo, że robiłam to ćwiczenie już lata temu zdążyłam zapomnieć o tym jak były pomocne. Łatwiej podejmować decyzje kiedy nasz system wartości jest spójny 😉

    • swieczek

      O widzisz, dla mnie akurat te zadania były nowe. Ale faktycznie, takie uporządkowanie sobie bardzo ułatwia myślenie „co dalej, „co z tego wynika”.

    • Heheh, to cieszę się, że również i u Ciebie, Żaneto udało mi się stworzyć odmienny obraz kursu, coachingu i tego, co ja mam w tym zakresie do zaoferowania 🙂

      • Coachingiem jako takim jestem mocno zafascynowana. Ale co do kursu – zdecydowanie nie liczyłam, że dowiem się tak wiele i tak wiele zmieni 😉 Wyprowadziłaś mnie z błędu 🙂

  • Włodzimierz

    Ja polecam książkę „7 nawyków skutecznego działania” niejakiego Stephena R. Coveya. Wiem, tytuł taki strasznie amerykański, ale wnętrze już niekoniecznie. Dla mnie osobiście to ważna książka i trochę zmieniła moje życie.

    • swieczek

      Po takiej rekomendacji na pewno poszukam! Ze wszelkimi poradnikami jest moim zdaniem tak, że warto je czytać, ale krytycznie, i wybrać z nich to, co nam pasuje i może faktycznie pomóc. Podobnie było z tym kursem – tylko tam zdecydowana większość okazała się mi pasować 🙂

    • To faktycznie bardzo dobra pozycja i pojawiają się w niej absolutnie podstawy, ale to też książka, która dla wielu osób jest zbyt ciężka do przebrnięcia – wiele moich klientek ocenia ją jako zbyt abstrakcyjną. Dobrze więc nie nastawiać się na super rezultat przy jej czytaniu, aby się nie rozczarować 😉

      • Włodzimierz Ziółkowski

        No to prawda, cudów nie należy się po niej spodziewać, ale przecież jeśli ktoś obiecuje cuda ot tak, z marszu, to przecież z reguły oszukuje 🙂 W tym wypadku duże rzeczy zaczynają się dziać, jeśli się do tej lektury człowiek przyłoży.

  • Ja nie wiem jak to zrobiłam, ale wydawało mi się, że zapisałam się na ten e-kurs a koniec końców chyba się tak nie stało, bo maile do mnie nie doszły. Teraz żałuję, bo choć to obszar, który znam i którego sama uczę innych (cele), to jednak jestem pewna, że świeże spojrzenie innej osoby na temat na pewno by wniosło coś wartościowego i dla mnie.
    A co do tego rodzaju kursów to nigdy nie dadzą rozwiązań, które przypasują w 100% każdemu. Każdy wszak jest inny, nie ma instrukcji obsługi w rozwoju, która zadziała u każdego i zawsze 🙂 Stety-niestety tutaj nie ma miejsca na magiczne sztuczki-żaden kurs, szkolenie, książka czy inny człowiek nie ma mocy zmiany naszego życia. Nikt i nic się nie zadzieje bez naszej zgody, chęci i determinacji. Rozumiem w pełni Twój sceptycyzm – niestety niektórzy guru rozwoju osobistego sprawiają takie wrażenie jakby posiedli nadludzkie moce 😉 Wielu ludzi się na to nabiera licząc, że ktoś będzie w stanie zmienić ich życie samym słowem. A sama wiedza bez naszego działania i zaangażowania w proces zmian nic nie zmienia.

    P.S: prześliczne zdjęcie w prawym panelu bocznym! 🙂

    • Paulina, jaki mail powinnam sprawdzić? Daj mi znać i zobaczę czy jesteś na liście – może maile gdzieś wpadły do spamu albo ofert?

    • Właściwie mogłabym się zgodzić z każdym słowem 🙂 Bo o to mi chodziło – że nie istnieje magiczna sztuczka na przemianę wszystkiego, ale istnieją rzeczy warte wypróbowania – coś w końcu musi zadziałać 😀 Albo działają one częściowo, i dopiero pewna suma daje zadowalający efekt.
      P.s. Dziękuję! <3 To Anksfoto <3

      • Ewelina – dziękuję 🙂 paulinapamula[at]gmail.com

        Świeczek – jasne, nie istnieje jedna słuszna droga w rozwoju. Ja uwielbiam poznawać metody innych osób, zagłębiać się w to, jak u nich przebiegał proces zmian, poznawać różne triki i narzędzia – jest to świetna inspiracja.
        Jednakże:
        1) nie może się to zakończyć na samym „inspirowaniu się” tym, co robią inni, trzeba w końcu zacząć samodzielnie działać i wdrażać zmiany;
        2) należy testować – to, że coś u kogoś zadziała nie gwarantuje, że nam ta droga będzie pasować. I to jest ok. Elastyczne podejście jest kluczowe 🙂

  • „Miałam jednak możliwość przetestować kurs, który udowodnił, że niekoniecznie musi chodzić o dawanie arbitralnych rozwiązań – ale o stawianie właściwych pytań.” – ogromnie cieszę się, że dzięki przejściu przez mój kurs zmieniłaś swoje wyobrażenie o coachingu. Bo faktyczny coaching nie jest absolutnie żadnym dawaniem rad, wiele z tego czym coaching jest zawarłam w pierwszych 3 dniach kursu i to cudowne, że właśnie te pierwsze trzy dni wiele osób uznaje za najlepsze! 🙂
    Dziękuję za wspólne kilka dni i podzielenie się Twoją opinią!

    • To ja dziękuję! Teraz, z perspektywy czasu, myślę sobie, że to było też takie fajne wyjście poza comfort zone i spróbowanie czegoś nowego 🙂 A to zawsze ma sens!

  • Ktoś kiedyś powiedział, że warto było przeczytać książkę, jeśli znalazło się w niej choć jedno zdanie, które możemy przełożyć na swoje życie.

    Myślę, że tak też jest zarówno z pozycjami książkowymi jak i wszelkimi kursami z zakresu rozwoju osobistego.
    Czasem mała rzecz, jakieś zdanie, ćwiczenie- jest w stanie nakierować nas na szereg pomysłów i zmotywować do wielu pozytywnych zmian w życiu 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Bardzo fajne i trafne powiedzenie – ciekawa jestem, kto to był!

    • Zgadzam się, też kiedyś o tym pisałam! 🙂

  • Też jestem trochę sceptykiem. Przede wszystkim dlatego, że kiedyś dostałam magiczną książkę w amerykańskim stylu i jej przesłanie mogę zawrzeć w dwóch słowach. „Jesteś zwycięzcą”.
    Po jej przeczytaniu długo nie mogłam się zmotywować do czegoś więcej niż pojedyncze wykłady motywacyjne. Może już czas się przełamać i spróbować 🙂
    Tylko tyle już mam na liście zadań pozycji, że chyba muszę napisać do Hermiony 😉

    • Wszystko jest dla ludzi, ze wszystkiego można wyciągnąć coś dla siebie. Również nie lubię tego myślenia magicznego a „amerykańskim” stylu – na szczęście tutaj go nie było. A z robieniem czegokolwiek dalej – kwestia doboru dobrych lektur 🙂

  • O proszę, świetny wybór! Sama chętnie podczytuję bloga Eweliny i zachwycam się też jej zdjęciami 😉 Motywacja jest nam czasem niezbędna, zwłaszcza w sezonie zimowo – wiosennym, kiedy się jakoś tak nic nie che 😉

  • Świetny wpis 🙂 i dzięki zapolecenie bloga p.Eweliny.
    Moja droga motywacji musiała zacząć się od pracy nad pewnością siebie. Jest to bardzo ważna kwiestia w rozwoju osobistym. Z każdym krokiem można zauważyć jakie wartościi potrzeby mamy w naszych sercach. Ćwiczenie, takie tak to powyżej, pozwala w chaosie codzienności dostrzec samego Siebie.

    • To prawda, wiara w siebie, znajomość swoich mocnych i słabych stron, to fundament. A Ewelina jest świetna, polecam lekturę 🙂

  • Pingback: Czy kurs online może zmienić Twoje życie? Historie moich Klientek. | EwelinaMierzwinska.pl()