Po co liczyć książki?

książki lista książek 52 wyzwanie

Zapisywanie przeczytanych książek staje się coraz popularniejsze. Można robić prywatne listy w zeszytach, można korzystać ze specjalnych portali, takich jak GoodReads, LubimyCzytać czy Biblionetka. Można korzystać z wyzwań w internecie, które motywują do zaangażowania w czytelnictwo. Sama zdecydowałam się na prowadzenie listy na blogu. Co daje tego rodzaju podliczanie książek, jaki jest jego cel i co można zyskać? Na pewno jest to sposób promowania czytelnictwa, ale to nie wszystko. Postaram się wyjaśnić swoje podejście i opisać, co mnie skłoniło do zapisywania swoich lektur.

Chciałam się tym zająć już od jakiegoś czasu, ale, jak to zwykle bywa, najtrudniej było zacząć. Wreszcie postawiłam to sobie jako jeden z celów na rok 2016. Nie osiągnięcie jakiejś konkretnej liczby przeczytanych książek, ale po prostu zapisywanie każdej. W połowie stycznia usiadłam i spisałam swoje dotychczasowe lektury – było ich raptem kilka, a już miałam problemy z odtworzeniem kolejności. To uzmysłowiło mi, jak wiele pozycji może nam uciekać z pamięci, umyka treść, szczegóły, wrażenia z lektury. Póki co zapisuję tylko tytuły, ideałem byłoby pewnie dodawanie choć krótkiego komentarza. Jednak nawet to pozwala lepiej zapamiętywać – po spojrzeniu na tytuł przypominam sobie, o czym była dana książka, co mi się podobało, a co nie.

Kolejną zaletą jest kształtowanie w sobie nawyku czytelniczego. Nawet najbardziej zagorzały czytelnik miewa spadek formy, okres, kiedy nic się nie chce. Zwyczaj czytania można sobie wypracować, również od nowa, a rosnąca lista jest – przynajmniej dla mnie – bardzo motywująca. Nie chodzi tu o czytanie na wyścigi, ale o satysfakcję z dokonania czegoś ciekawego i rozwijającego. Takie wyliczenie sprawia, że cieszę się z każdego kolejnego punktu i mam zapał do dalszego czytania. I już teraz, po niespełna trzech miesiącach, widzę, że na nowo weszło mi to w krew.

książki czytanie lista książek po co liczyć

Inną korzyścią jest wchodzenie w interakcję z innymi czytelnikami. Każdego mola książkowego zafascynują cudze lektury, chętnie podyskutuje na temat czegoś znanego albo zainteresuje się nieznanym. Rozmawiając o książkach, łatwo można sobie wzajem polecać ciekawe pozycje, odkryć istnienie jakiejś wartościowej pozycji, doradzić coś w czyimś guście. Co więcej, pozwala to też na dyskusje ogólnoczytelnicze, bardzo inspirujące i często prowadzące do życiowych rozważań.

Tworzenie takiej listy porządkuje czytanie i wzmaga systematyczność. Znam osoby, które prowadzą precyzyjne zapiski lekturowe od wielu lat. Daje to ciekawy wgląd w to, jak się kształtował gust literacki, co nas interesowało, z jaką intensywnością czytaliśmy. Właściwie można to polecić każdemu, choćby w formie eksperymentu, aby przez kilka miesięcy przejrzeć się swoim lekturom. Sama zamierzam to podsumować za jakiś czas, najpewniej na koniec roku. Ciekawa jestem, czy pojawią się jakieś prawidłowości bądź wnioski. Tymczasem pora wracać do czytania!

You may also like

  • Też od początku 2k16 prowadzę listę przeczytanych książek (wziąłem udział w 150 Books Challenge, ale był to przejaw optymizmu graniczącego z głupotą, nie mam czasu na życie towarzyskie i wszystkie bazowe obowiązki, a co dopiero 3 lektury tygodniowo…), pomaga przede wszystkim dlatego, że widząc spis w całości niemal natychmiast przywołuję sobie podstawowe cechy danych książek. Gdy przypominam sobie tytuły pojedyncze, odtworzenie wrażeń z danej kniżki i jej treści przychodzi mi z nieco większą trudnością. Nie wiem z czego to wynika, ale najważniejsze, że działa.

    • Dokładnie to chciałam przekazać – spisy działają! Lepiej pamiętam przeczytane książki, wrażenia, emocje i opinie.
      150 to faktycznie sporo, ale do setki chciałabym dobić 🙂

  • Mariola

    Też zaczęłam niedawno prowadzić listę przeczytanych książek. W ogóle od końca grudnia zaczęłam intensywniej czytać, bo dołączyłam do wydarzenia na FB, że przeczytam 52 książki w ciągu roku i żeby się rozgrzać to zaczęłam pod koniec grudnia;). W lutym zapisałam się do biblioteki miejskiej i mam możliwość wypożyczenia w 3 filiach po 3 książki i… maksymalnie wykorzystuję to, dzięki czemu mam motywację do czytania, gdy termin oddania się zbliża;)

    • Świetna uwaga z bibliotekami – też korzystam z kilku miejskich i dwóch oddziałów uniwersyteckiej. Terminy działają mobilizująco, to fakt 😀 Albo książka, na którą trzeba było się naczekać.
      Grupę „52 książki” znam, jest świetnym źródłem nowych inspiracji lekturowych.

  • Zdecydowanie ma to sens. Sama odkąd zapisuje, zdaje sobie sprawę ile, jak i co czytam, bo sporo pozycji przeczytanych uciekało mi z głowy. Do tego opublikowanie listy przeczytanych książek na blogu, która stale się powiększa, jest wspaniałą motywacją 🙂

    • Zgadzam się – zapisywanie dobrze działa na zapamiętywanie 🙂 A publikacja jest motywacją, tak samo jak przejrzenie cudzych list. Mam jeszcze plan dodać do przynajmniej niektórych pozycji recenzje, mam nadzieję, że się uda 😉

  • Ja od bardzo dawna zabieram się do spisania książek, które przeczytałam, ale jak zazwyczaj zapiszę kilka tytułów i zapominam, żeby dopisywać nowe. Gratuluję wytrwałości. 🙂

  • Zgadzam się w 100% to bardzo pomaga. Gratuluję systematyczności. Ja korzystam z Lubimy Czytać, ale mam też specjalny zeszyt.

  • Mam konto na LC, więc w jakiś sposób zliczam, choć dla mnie to bardziej sposób na upewnienie się ‚moment, moment, te kilka lat temu to do którego tomu serii doszłam’. To co napisałaś o motywowaniu i systematyczności jest prawdziwe i jest jednocześnie czymś, co mnie nieco odstrasza na podstawie własnych doświadczeń. Łapię się na tym co jakiś czas, że dopada mnie krzyżowy wiatr ‚ile ja w sumie przeczytałam w tym roku’ i ’52 książki na rok’ (no way…) i nagle robi się taka presja: rzuć wszystko kobieto, czytaj, masz tyły, co z tego, że chcesz pomalować ściany, umyć auto i pojechać na całodzienną wycieczkę: CZYTAAAAJ. xD Czyli tak, na pewno zapisywanie działa jako motywator, ale bardzo staram się za bardzo tak o tym nie myśleć, no bo wypada jak wyżej xD Co w listach a’la LC czy goodreads lubię, to że można podejrzeć co czytał ktoś znajomy i podpytać jak mu to leżało itd. 🙂

  • Fajnie tak sobie przejrzeć po latach listę lektur i poprzypominać fajne książki. Na Biblionetce można sobie sortować wszystkie przeczytane książki ocenami i to jest bardzo fajne 😉 No i na podstawie przeczytanych książek system poleca Ci kolejne 😀
    Czasem też jakiś tytuł wypadnie z pamięci i można się upewnić, czy czytało się daną książkę 😀
    Kiedyś zapisywałam przeczytane książki w zeszycie dopisując gwiazdki do tych fajnych, a kilka lat temu przerzuciłam się właśnie na Biblionetkę.

  • Mnie udało się robić taką listę przez 2 lata z rzędu. 2014 i 2015, bo chciałam sprawdzić ile tak w ogóle czytam – a dokładniej – przeczytałam nowych książek, bo nie liczyłam tych, do których zaglądałam po raz 2 czy niedokończonych.

    Na podstawie tej listy sprawdzałam też, które miesiące są najbardziej zaczytane, a które najmniej.

    Ale ze względu na dużą ilość pracy nałogowo słucham audiobooki, niektóre te same co w poprzednim roku i przestałam to już zapisywać.

    • Sprawdzenie, ile właściwie się czyta, jest moim zdaniem jednym z podstawowych powodów. Miałaś jakieś ciekawe wnioski z tego? 🙂 Inaczej, niż się spodziewałaś?

  • Pingback: Moja lista książek 2016 - Świeczek()

  • Raz na trzy miesiące przygotowuję u siebie na blogu podsumowanie przeczytanych w tym czasie książek – bez zapisywania nie dałoby pewnie rady, bo bym zapomniała 😉 A samo ich spisywanie przynosi mi niesamowitą radość – widzę jak różne są to pozycje i jak zmieniają się w czasie.

    • O, to muszę zajrzeć na te podsumowania 🙂 Mnie na razie nie ciągnie do tak częstych podsumować, ale może na koniec roku zrobię.

  • Rzeczywiście jeśli nie prowadzi się list łatwo zapomnieć jakie książki się czytało. Sowa ma problem z prowadzeniem ich na bieżąco. W zeszłym roku miała trzymiesięczną przerwę w lecie i potem w październiku odtworzenie wszystkich z pamięci było wielkim problemem. Wtedy ma się poczucie że coś na pewno się czytało ale co to było? Temat wpisu sowie tym bliższy że sama planuje wkrótce napisać wpis o takich listach i narzędziach do ich tworzenia czy minirecenzji:)

    • Całe życie miałam problem z prowadzeniem na bieżąco – dopiero teraz mi się to udaje 😀 A wpis o narzędziach do list chętnie przeczytam, choć jestem mocno analogowa i nieufna względem nowych rozwiązań 😉

  • Pingback: Zafascynowane linki #9 - Zafascynowana życiem()

  • Od kilku lat spisują sobie książki, które przeczytałam w danym roku. Dla mnie to motywacja do dalszego czytania. Poza tym bardzo łatwo wyrobić u siebie nawyk codziennego czytania chociaż jednej strony. Oprócz listy przeczytanych książek mam też listę tych które zamierzam przeczytać. Taka lista to bardzo przydatne narzędzie, tym bardziej jeśli sobie postanowimy, że przeczytamy określoną ilość książek w danym czasie.