Po co liczyć książki?


Galaktyka Gutenberga / sobota, Marzec 19th, 2016

książki lista książek 52 wyzwanie

Zapisywanie przeczytanych książek staje się coraz popularniejsze. Można robić prywatne listy w zeszytach, można korzystać ze specjalnych portali, takich jak GoodReads, LubimyCzytać czy Biblionetka. Można korzystać z wyzwań w internecie, które motywują do zaangażowania w czytelnictwo. Sama zdecydowałam się na prowadzenie listy na blogu. Co daje tego rodzaju podliczanie książek, jaki jest jego cel i co można zyskać? Na pewno jest to sposób promowania czytelnictwa, ale to nie wszystko. Postaram się wyjaśnić swoje podejście i opisać, co mnie skłoniło do zapisywania swoich lektur.

Chciałam się tym zająć już od jakiegoś czasu, ale, jak to zwykle bywa, najtrudniej było zacząć. Wreszcie postawiłam to sobie jako jeden z celów na rok 2016. Nie osiągnięcie jakiejś konkretnej liczby przeczytanych książek, ale po prostu zapisywanie każdej. W połowie stycznia usiadłam i spisałam swoje dotychczasowe lektury – było ich raptem kilka, a już miałam problemy z odtworzeniem kolejności. To uzmysłowiło mi, jak wiele pozycji może nam uciekać z pamięci, umyka treść, szczegóły, wrażenia z lektury. Póki co zapisuję tylko tytuły, ideałem byłoby pewnie dodawanie choć krótkiego komentarza. Jednak nawet to pozwala lepiej zapamiętywać – po spojrzeniu na tytuł przypominam sobie, o czym była dana książka, co mi się podobało, a co nie.

Kolejną zaletą jest kształtowanie w sobie nawyku czytelniczego. Nawet najbardziej zagorzały czytelnik miewa spadek formy, okres, kiedy nic się nie chce. Zwyczaj czytania można sobie wypracować, również od nowa, a rosnąca lista jest – przynajmniej dla mnie – bardzo motywująca. Nie chodzi tu o czytanie na wyścigi, ale o satysfakcję z dokonania czegoś ciekawego i rozwijającego. Takie wyliczenie sprawia, że cieszę się z każdego kolejnego punktu i mam zapał do dalszego czytania. I już teraz, po niespełna trzech miesiącach, widzę, że na nowo weszło mi to w krew.

książki czytanie lista książek po co liczyć

Inną korzyścią jest wchodzenie w interakcję z innymi czytelnikami. Każdego mola książkowego zafascynują cudze lektury, chętnie podyskutuje na temat czegoś znanego albo zainteresuje się nieznanym. Rozmawiając o książkach, łatwo można sobie wzajem polecać ciekawe pozycje, odkryć istnienie jakiejś wartościowej pozycji, doradzić coś w czyimś guście. Co więcej, pozwala to też na dyskusje ogólnoczytelnicze, bardzo inspirujące i często prowadzące do życiowych rozważań.

Tworzenie takiej listy porządkuje czytanie i wzmaga systematyczność. Znam osoby, które prowadzą precyzyjne zapiski lekturowe od wielu lat. Daje to ciekawy wgląd w to, jak się kształtował gust literacki, co nas interesowało, z jaką intensywnością czytaliśmy. Właściwie można to polecić każdemu, choćby w formie eksperymentu, aby przez kilka miesięcy przejrzeć się swoim lekturom. Sama zamierzam to podsumować za jakiś czas, najpewniej na koniec roku. Ciekawa jestem, czy pojawią się jakieś prawidłowości bądź wnioski. Tymczasem pora wracać do czytania!