Epicki zwiastun nie-Hobbita

Istnieje pewna kategoria rozrywek, wobec których staję się bezkrytyczna. Może nie absolutnie, ale całkiem blisko temu. W takim dziele absurd czy niekonsekwencja musiałyby sięgnąć zenitu, żebym je w ogóle zauważyła. Podobny związek, idealnie wpisujący się w angielski frazeologizm guilty pleasure, posiadam w Jacksonowymi ekranizacjami dzieł Tolkiena. Ustalając fakty. Tolkien był geniuszem. Jackson nie. Książki to arcydzieła. Filmy nie. Ale nie przeszkadza mi to świetnie się bawić.

Przede wszystki, ten zwiastun jest świetnie zmontowany. Poprzednie były dobre, ten wprost zapiera dech w piersiach. Widoki, rozmach, przystojne krasnoludy, wzniosłe kwestie – czego chcieć więcej. Mnie potrzeba jeszcze tylko dobrego romansu – zatem zaliczam się do wąskiej grupy wielbicieli rudej elfki. Ruda elfka to archetyp nastoletnich wyobrażeń ogólnej wszechwspaniałości. A fizjonomia Kiliego mówi sama za siebie.

Książki Tolkiena wywarły ogromny wpływ na moje myślenie. Pierwsze filmy to było zachłyśnięcie się krajobrazami, muzyką i ogólną wizualizacją dotychczasowych. Potem pojawiały się coraz większe rozbieżności, aż wreszcie przy Hobbicie trzeba było zdecydować: albo zasapać się przy udowadnianiu, że „w książce było inaczej”, albo przyjąć, że Śródziemie Jacksona nie jest Śródziemiem Tolkiena. I dobrze się bawić.

Przyjęłam drugą opcję. Jest fantasy, jest Nowa Zelandia, są estetyczne krasnoludy, jest Legolas i jego sobowtór, jest piękna muzyka – jest dobrze. Nie mogę się doczekać, a z drugiej strony żałuję, że to będzie #onelasttime. Wspaniale jest móc jeszcze raz pooddychać powietrzem Śródziemia, poczuć ten rozmach i epickość, która – dla mnie – w żadnej innej produkcji nie jest równie epicka i z równie wielkim rozmachem. Nie zgadzam się, że to profanacja czy inne zbeszczeszczenie. Książkom to nic nie ujmie. Filmy to osobne dzieła, które mogą posługiwać się inna poetyką i używać innych chwtów. Jestem pewna, że Profesor Tolkien też by to zrozumiał i równie dobrze bawił się na seansie, popalając swoją fajkę.

Continue Reading